niedziela, 5 stycznia 2014

10. / iHola, soy Lucjan! czyli Lemur w Barcelonie

W październikowe popołudnie Lucjan w naszym towarzystwie wylądował w słonecznej stolicy Katalonii. Barcelona przywitała nas słońcem i wyjątkowo ciepłym powietrzem (całe 25 stopni, podczas gdy w Warszawie termometry wskazywały jedynie 7 stopni!). Plan wycieczki był ustalony, a punktów do zaliczenia sporo.


Spacer zaczęliśmy od Plaça d'Espanya, z którego ruchomymi schodami można dostać się na Montjuïc (czyli Żydowskiego Wzgórza). Na szczycie znajduje się Palau Nacional oraz wioska olimpijska (w 1992 roku Barcelona gościła uczestników letnich Igrzysk Olimpijskich), zaś sprzed pałacu rozpościera się niesamowita panorama całej Barcelony.



Spacerując Ramblą, czyli głównym deptakiem, pełnym kolorowych sklepów, kafejek i straganów Lucjan wzbudzał całkiem spore zainteresowanie lokalnych señoras y señores. Na samym końcu ulicy znajduje się do monumentalnego pomnika Krzysztofa Kolumba, który upodobały sobie portowe mewy.



Będąc w Barcelonie nie można pominąć jednego z jej symboli - wciąż niedokończonego dzieła życia Antonio Gaudiego - bazyliki Sagrada Familia. Przyznajemy szczerze, że tak bardzo się nią zachwyciliśmy, że z wrażenia Lucjan nie ma tam niestety zdjęcia. :(





Ale ponieważ śladów Gaudiego w Barcelonie można znaleźć co najmniej kilka, w kolejnym miejscu, czyli w Parku Güell Lucek zapozował na tle wymyślnych mozaik – efekty możecie teraz podziwiać. Dosiadając legwana wzbudził nie lada zachwyt w (azjatyckiej) części turystów i zapewne jest teraz ozdobą niejednego dalekowschodniego albumu z wakacji. ;)



Gaudi pozostawił w Barcelonie również kilka nietuzinkowych kamienic, które swoimi kształtami pobudzają wyobraźnię – są to m.in. Casa Batlló i Casa Milà (La Pedrera). Wspólnie z Lucjanem z przyjemnością spacerowaliśmy Passeig de Gràcia, jedną z głównych handlowych miasta, przy których usytuowane są obie kamienice.



Sercem miasta jest Plaça de Catalunya, z pomnikami, ławkami, fontannami, otoczona monumentalnymi gmachami. Lucjanowi to miejsce niezwykle przypadło do gustu, tym bardziej, gdy wkoło niego krokiem defiladowym maszerowały gołębie.

Mamy nadzieje, że to nie nasza ostatnia podróż do Barcelony. :) Liczymy na to, że następnym razem będzie równie ciekawie, jak za pierwszym. :) Pozostaje nam tylko czekać na promocję linii lotniczych. ;) ¡Hasta luego!




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...